Zapytaliśmy naszych ilustratorów o ich małe tajemnice, zwyczaje czy rytuały w pracy. 10 pytań i jedno szybkie zadanie.
Poznajcie Maćka Łazowskiego.

Na czym powstają Twoje ilustracje? Wolisz papier czy jednak wybierasz częściej komputer/tablet?

Maciek: Najczęściej bardzo wstępne szkice robię ołówkiem na papierze, a potem mniej bazgrołowe i finalne wersje powstają na komputerze lub iPadzie. Choć zdarza mi się cały czas robić ilustracje analogowo, jak kolaże czy wycinankowe obrazki.

Czy masz jakieś rytuały przed rozpoczęciem pracy nad ilustracją?

Maciek: Przed rozpoczęciem konkretnej ilustracji raczej nie, natomiast przed rozpoczęciem dnia pracy konieczna jest dla mnie kawa i papieros.

Co wzmacnia Cię i motywuje w chwilach zmęczenia/zwątpienia?

Maciek: Nieuchronnie zbliżające się dedlajny.

W jakich warunkach pracujesz? Czy masz swoje ulubione miejsca? 

Maciek: Pracuję z domu, mam wydzielony pokój na pracownię i bardzo ją lubię. Odkąd stałem się posiadaczem iPada Pro postanowiłem spróbować tej słynnej, freelancerskiej pracy w kawiarni. Poszedłem raz i było całkiem spoko, ale potem wydarzyła się pandemia i opcja ta jest tymczasowo zawieszona.

Bookworm
Czy podczas pracy nad ilustracją słuchasz radia, muzyki? Jeśli tak, to jakie klimaty Cię pobudzają do pracy. 

Maciek: Jak najbardziej. Często słucham podcastów, najchętniej z gatunku true crime, jak Last Podcast on the Left czy Casefile. Jakoś tak lepiej się robi rysunki dla dzieci słuchając o morderstwach i porwaniach, zupełnie nie wiem czemu. Muzyka też jest grana. Czasem, żeby lepiej wczuć się w klimat ilustracji, robię sobie odpowiednie tło muzyczne, czyli puszczam np. coś futurystycznego do rysowania ilustracji o kosmosie. Ale typowe dźwięki wydobywające się z mojego komputera to hip-hop, muzyka elektroniczna i jazz.

Jakie motywy najczęściej wykonujesz? 

Maciek: Hmm, ciężko mi stwierdzić, czy mam jakieś przewijające się motywy. Dużo rysuję dla dzieci i tam się często przewijają np. zwierzaki, ale tematyka jest dość zróżnicowana, raz rakieta w kosmosie, raz dżinn wylatujący z lampy. Regularnie robię też editoriale związane ze zdrowiem i technologią. Lubię wprowadzać elementy humorystyczne, jak tylko ilustracja na to pozwala.

Ilustracja, z której jesteś najbardziej dumny? 

Maciek: Ludzie, którzy mają dzieci twierdzą, że wszystkie kochają tak samo i ja z ilustracjami mam podobnie, z tą różnicą, że ci ludzie najczęściej kłamią i mają skrycie swoje ulubione dziecko, a ja chyba nie mam jednej ilustracji, z której byłbym szczególnie dumny. Łatwiej mi wymienić swoje rzeczy, za którymi nie przepadam, i są to najczęściej wszystkie ilustracje starsze niż 2 lata.

Co byś doradził sobie na początku ścieżki zawodowej? Co byś zrobił inaczej? Czy poszedłbyś w tym samym kierunku? 

Maciek: Na początku swojej zawodowej ścieżki byłem przekonany, że będę w życiu robił tylko i wyłącznie komiksy, i aktywnie omijałem wszelką wiedzę niezwiązaną bezpośrednio z tym tematem. A potem, po jakiejś dekadzie, zakochałem się totalnie w ilustracji i musiałem się przestawić na inne myślenie, sposób pracy, w zasadzie nauczyć wszystkiego od zera. Przez to mam wrażenie, że ciągle mam te kilka lat do nadrobienia. Także z jednej strony bym chciał sobie powiedzieć, że bym się tak nie fiksował na punkcie tych komiksów, bo później będę trochę żałował, ale wiem, że bym sobie nie uwierzył. Poza tym musiałem chyba przejść tę drogę naturalnie. Także najlepiej, jakbym powiedział sobie, żeby być bardziej otwartym na wiedzę, nawet, jak w danym momencie mi się wydaje, że mi się do niczego nie przyda.

Jacy artyści Cię intrygują, którzy są Twoją inspiracją? Kogo polecasz i dlaczego? 

Maciek: O rany, jest ich mnóstwo. Z polskich ilustratorów, których podziwiam, przychodzą mi do głowy np. Paweł Jońca (za koncepcje i dopieszczoną kreskę), Gosia Herba (za super sprawne poruszanie się w wielu technikach, przy zachowaniu spójnego, charakterystycznego stylu), czy Karol Banach (za kapitalne łączenie kompozycyjne abstrakcyjnych elementów). Bardzo lubię też geometryczną prostotę niemieckiego duetu ZEBU, abstrakcyjne kształty i wzory Atelier Bingo czy niekończące się eksperymenty Romana Muradova. Poza tym cały czas odkrywam ciekawych i inspirujących artystów. Uwielbiam ten moment, kiedy na radarze wyskakuje mi jakaś niesamowita praca i wpadam po uszy w odkrywanie dorobku nieznanego mi wcześniej twórcy. Ostatnio wiele radości sprawiła mi twórczość Hudsona Christie, który buduje ilustracje z plasteliny i papieru. I choć w życiu nie miałbym cierpliwości do tej techniki, to obserwuję jej efekty z zachwytem.

Czym pasjonujesz się oprócz ilustracji? 

Maciek: Uwielbiam gry video, wspomniany wcześniej true crime (którego treści przyswajam w formie podcastów, książek, filmów), relaksuje mnie spędzanie czasu z naszymi świnkami morskimi. W tym roku kupiłem sobie rower i po raz pierwszy w życiu odkryłem przyjemność z wysiłku fizycznego. Ale teraz jest za zimno, więc stoi i czeka na lepsze pogody. Jako domator – kanapowiec, jestem za leniwy, żeby jeździć gdziekolwiek przy obecnych temperaturach.

Masz minutę. Narysuj coś – pierwszą rzecz, która przychodzi Ci do głowy. 
Królik

Maciek Łazowski:

Ilustrator, twórca komiksów. Absolwent Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi. Autor książki dla dzieci „Co się dzieje, kiedy śpisz?” i pasków komiksowych „Głosy w mojej głowie”. Współautor komiksów „Bug City” i „Hell Hotel”, stworzonych w duecie z Bartoszem Szymkiewiczem.
Jego ilustracje można znaleźć w książkach dla dzieci („Ale komputery!”, „Mały manipulator”, „Wielka Księga Małego Patrioty”), grach planszowych, reklamach, prasie i internecie. Regularnie rysuje dla magazynu „Świerszczyk”. Mieszka w Warszawie z żoną Urszulą, trzema świnkami morskimi i chomikiem.


Wszystkie ilustracje Maćka, możecie zobaczyć oraz nabyć tutaj.